Witam

To kolejny bo już trzeci email, który Państwo otrzymują w sprawie stowarzyszenia KOPD.
Proszę przychylne potraktowanie mojej korespondencji.

Jeśli konieczny jest bezpośredni kontakt proszę o telefon 58 746 35 93.


Dlaczego te maile?
Odpowiedz jednoznaczna:

-Bo dzieci są najważniejsze
-Bo szukam szansy dla stowarzyszenia które robi dobrą robotę!
-Bo robota która jest wykonywana od 20 lat, jest warta uwagi,


Bo trzeba skończyć z patologią, a mała grupka tego bez pomocy nie dokona.
Jeśli możesz to skorzystaj z załączników tekstu i zamieść informacje 
o możliwości przekazania na swojej stronie czy na tablicy ogłoszeniowej swojego osiedla.

Za każdym razem gdy napiszesz na promocyjny@mispomocnik.pl otrzymasz na naszej stronie podziękowanie, 
nawet jesli reprezentujesz firmę.
Zyskasz widoczność.

Z góry dziękuję za okazane serce.
Pozdrawiam

Robert Masojć
wolontariusz
Komitetu Ochrony Praw Dziecka 
W Gdańsku
Ul. Kochanowskiego 75
tel: 58 746 35 93


http://www.tkopd-gd.pl/component/content/article/3-kopd-gdask.html



PS: proszę zobaczyć co do nas piszą matki i podjąc decyzje co  z tym listem zrobić:



Piszę do Państwa ponieważ myślałam że poradzę sobie sama z moim problemem ale się myliłam.

Na początek 

Jestem mamą 3 córeczek 11,9,4,latka, przez ostatnie 4 lata żyłam w związku z konkubentem, którego na początku miałam za bardzo dobrego człowieka.
niestety po upływie roku stwierdziłam że się myliłam, okazało się że bardzo zle trafiłm.
Zaczeły się kłutnie, rękoczyny i ubliżanie, po pewnym czasie zaczeło się znęcanie psychiczne,fizyczne,i cielesne.
Nie tylko na mnie ale również na mojej córce Zuzi obecnie lat 9,
zaczełam się tego człowieka bać coraz bardziej, jak bił córkę nie mogłam nic zrobić bo było jeszcze gorzej albo zaczął stosować okropną karę.
Nie mówię że nie broniłam córki bo tak nie było,starałam się go uspokoić, ale strach był silniejszy.
Wiem doskonale że strach to żadne wytłumaczenie w takich sprawach ale tak jest, to znęcanie trwało około nie 2,5roku.
W Październiku 2013roku coś we mnie pękło wyszłam z domu sama i postanowiłam zadzwonić na Policję, żeby pomogli mi wziąć dziewczynki z domu.
Bo wiem że by mi nie pozwolił by odejść od siebie, bo zawsze mi powtarzał że jedynie gdzie mogę odejść to 2 m pod siemię chyba  że oddam mu pieniądze za to wszystko co dostałam od niego.
Czyli stwierdził że jestem mu winna około 40tys, a jak odejdę i nie oddam mu tych pieniędzy to skącze  jako ku......a i będę na niego zarabiała.
Tego dnia odeszłam z pomocą Policji uciekłam do Monachium na Kochanowskiego przebywałam tam przez parę dni,
w końcu odważyłam się z nim spotkać i porozmawiać z nim.
Jak się spotkaliśmy to zaczął przepraszać obiecywał że się zmieni że nas kocha, znowuż zaślepił mi oczy a może dał po prostu do zrozumienia ze mam wrócić.
Więc Wróciłam z moimi córeczkami do domu.
Po 2 dniach zeznałam Dzielnicowemu że to co mówiłam wcześniej o znęcaniu że to nie prawda że po prostu sobie to zmyśliłam bo chciałam się zemścić za jakąś tam bzdurę.
I to był mój najgorszy błąd że to zrobiłam.
Bo on wo góle się nie zmienił po jakimś czasie było gorzej ale już tak byłam w strachu że bałam się cokolwiek zrobić.
21 Stycznia tego roku w Wtorek zastałam konkubenta w pokoju córki jak tam śpi nie dawało mi to spokoju, więc postanowiłam się córki spytać czy jest coś o czym powinnam wiedzieć.
Córka kilka krotnie powiedziała że nie ale jednak po dłuższej rozmowie z córką dowiedziałam się że tata bo tak na niego mówiły, przyszedł w nocy do niej i kazała robić straszne żeczy nie będę opisywała tych rzeczy tutaj bo jest mi aż wstyd. 
Okazało się że konkubent wykorzystuje moją córkę Zuzię seksualnie.
Nie mogłam w to uwierzyć, ale córka mi to udowodniła bo pokazała mi nasienie które wypluła do popielniczki która stała w jej pokoju.
Ubrałam swoje dzieci i pojechałam na Policję zgłosić  ten fakt a w między czasie okazało się że próbował wykorzystywać moją starszą córkę Anię też przez pokazywanie jej filmów pornograficznych, i przez dotykanie siebie.........
Obecnie sprawa jest już zgłoszona Konkubent jet w areszcie, czekamy na wyniki DNA z wymasów od córki i czy są jakieś ślady na pościeli na ubrankach córki czy popielniczce, ponieważ zdążył popielniczkę wyczyścić.
Bardzo się boję że może być za mało dowodów zeby go zamknęli w więzieniu i że do sprawy mogą go wypuścić i ze nas będzie szukał ze nas znajdzie i wtedy będzie się mścił.
Myślałam że dam sobie z tym radę ale z dnia na dzień boję się coraz bardziej o córki. nie mogę spać cały czas o tym myślę jal mogłam do tego dopuścić że to przecież moja wina, ja już nie mam sił nie potrafię spojrzeć dziewczynką w oczy.
Postanowiłam do was napisać z nadzieją ze pomożecie mi i moim dzieciom  to wszystko przejść, po prostu potrzebuję jakiejś terapi bo sama sobie nie poradzę jestem za słaba psychicznie tak samo jak moje dzieci. Obecnie się ukrywamy u mojej mamy ale wiem że w razie co to tu jest nie bezpiecznie,zaczęłam już nawet szukać jakiegoś mieszkania, ale zastanawiam się czy dobrze robię uciekając czy po prostu nie powinnam zacząć walczyć o sprawiedliwość.
Jeżeli jest możliwa jakaś terapia dla moich dzieci u was to bardzo proszę odpowietcie na moją prośbę będę wam bardzo wdzięczna.


......